Błędy w diecie i konsekwencje - Hantle na talerzu
Blog o treningu ciała, twarzy, diecie, naturalnych lekach i kosmetykach, tworzony przez parę trenerów

Błędy w diecie i konsekwencje

Dziś czas na pierwszy tekst z cyklu „Hantle w torebce” 🙂 Napisany głównie z myślą o młodych dziewczynach, ale nie tylko. Zapraszam na luźne oraz szczere rozważania o damskich problemach, dietach, ćwiczeniach. Na początek  temat rozłożony na 2 dłuższe posty (I cz. dieta, II cz. ćwiczenia).

Nie lubię mówić o sobie, ale są kwestie, które mają wpływ na przyszłe posty. Po pierwsze w ten sposób spróbuję udokumentować chaotyczną dietetyczną przeszłość, przeanalizować wzloty i upadki, a potem nigdy do tematu nie wracać. Po drugie, mam taką cichą nadzieję, że komuś pomogą moje małe doświadczenia. Może chociaż mojej córce, gdy za parę nie będzie chciała uwierzyć, że mama też była młoda i popełniała błędy…

SONY DSCNadeszła wiosna. Niedźwiedzie w zoo już dawno obudziły się ze snu zimowego. Powietrze inaczej pachnie, ptaki śpiewają radośniej, dni są coraz dłuższe, a w głowie wielu osób pojawia się myśl: „koniec z lenistwem, zabieram się za siebie; muszę zgubić kilka kilogramów i zmieścić się w strój kąpielowy lub ulubione dżinsy z zeszłego roku. Do lata zdążę :-)” 

Jak wygląda chaotyczna dieta?

Kiedyś myślałam podobnie. Przez jesień i zimę, byłam „sobą”, czyli jadłam to, na co miałam ochotę, co znalazłam w domowej lodówce lub co przygotowała mi rodzinka. Zdarzała się tłusta jajecznica na śniadanie, kanapki z serem i kiełbasą do szkoły (lub później do pracy), a na kolację przepyszna drożdżówka z ciepłym kakao… na „mocne oczka” 🙂 Warto wspomnieć, że byłam wychowywana częściowo przez babcię, kochaną i wspaniałą, która chciała dla mnie jak najlepiej. Jak byłam mała cieszyła się, gdy miałam zaróżowione „pucki”, zaś martwiła, gdy moja buzia stawała się… normalna. Nie mam jej tego za złe, sama została w podobny sposób wychowana. Były inne czasy… Jako dziecko zależne od dorosłych, nie przejmowałam się tym, co wkładam do buzi. Miało być smacznie. Potrafiłam zjeść obiad składający się z dwóch dań uwieńczony oczywiście pysznym deserem. Nagroda obowiązkowo musiała być! 

SONY DSC

Moje myślenie zmieniło się naturalnie, gdy podrosłam i wkroczyłam w wiek dojrzewania. Wtedy zaczęłam eksperymenty z jedzeniem i ćwiczeniami.

Gdy zbliżała się wiosna dopadały mnie potworne wyrzuty sumienia i niechęć do samej siebie. Wkraczałam w fazę „kary”. Próbowałam różnych diet, z większym lub mniejszym sukcesem. Wdrażałam metody polecane przez koleżanki, wyczytane z gazet lub wyciągnięte z szuflady mamy. Działania były chaotyczne. Potrafiłam być konsekwentna, ale spodziewałam się zawsze szybkiej i spektakularnej zmiany. Gdy udało mi się zgubić parę kilogramów bardzo szybko nadrabiałam zaległości i pojawiał się tzw. efekt jo-jo. Wahania wagi były wielokilogramowe i niestety od razu widoczne na twarzy. Taka budowa 🙂 Próbowałam głodówek, lekkich herbatek odchudzających, jak i agresywnych, niesmacznych płynów przeczyszczających. Katowałam się przypadkowo ułożonymi ćwiczeniami (np. brzuszki, potem „nożyce” i na koniec hula hop) oraz intensywnymi masażami problematycznych partii ciała.  

WZORCE

Bacznie obserwowałam moją mamę, która odchudzała się praktycznie całe życie, a nigdy nie była do końca zadowolona. Oglądała regularnie Klub Kwadransowych Grubasów i jeździła na wczasy odchudzające do Jastrzębiej Góry. Z jednej strony była zatem „fit mama”, a z drugiej pyszna lecz kaloryczna kuchnia babci. Nie chciałabym być źle zrozumiana, były w domu też warzywa i owoce – z działki, więc bez chemicznych dodatków! Jednak zdrowe zasady ciągle przeplatały się z niezdrowymi. Było mleko – bo tak zalecają lekarze, cukier do herbaty – bo taki zwyczaj, smażone plastry mortadeli – bo tania; ruskie pierogi z zasmażką – bo pyszne. Nie było dostępu do wiedzy, tak jak dzisiaj – tylko przypadek, tradycja oraz stereotypy.

SONY DSC

Jakie mogą być konsekwencje złej diety?

Pamiętam że jako dziecko dokuczał mi ból brzucha oraz niedoskonała przemiana materii. Słabe zęby, pogorszenie wzroku oraz skrzywienie kręgosłupa. Taki zestaw startowy w dorosłe życie 🙂 W szkole średniej utrzymywały się problemy z żołądkiem. Liczne badania m. in. gastroskopia nic poważnego nie wykazały: lekko podrażniona śluzówka żołądka – zalecono tabletki i już. Często bolała mnie głowa, pojawiły się także kłopoty z koncentracją. Wylądowałam u neurologa. Diagnoza? Stres związany ze zbliżającą się maturą i … kolejne tabletki, tym razem uspokajające. Miałam nie chwalić się koleżankom z klasy, że takie cudo od pani doktor dostałam, bo drzwi gabinetu nie będą się zamykać od chętnych. Pozostawiam bez komentarza. To jednak nie wszystko. Po pewnym czasie pojawiły się inne, poważniejsze zdrowotne konsekwencje…

SONY DSC

Jak zachowuje się anorektyczka?

 

Otarłam się o anoreksję. Przy wzroście 165 ważyłam 45 kg. Cytując wynik z kalkulatora BMI: 16,53 – „wychudzenie spowodowane zwykle przez ciężką chorobę lub anoreksję”. Jadłam mało, głównie jogurty i owoce. Unikałam mięsa, przez chwilę bawiłam się w wegetarianizm. Rodzice długo nie mieli pojęcia co się ze mną dzieje. Potrafiłam zatuszować figurę. Latem było trudniej, ale w inne pory roku nosiłam obszerne bluzy, szerokie spodnie tzw. dzwony. Kanapki do szkoły oddawałam kolegom… lub kaczkom :-/ Z obiadem było więcej kłopotu. Wyrzucałam niepostrzeżenie zawartość do woreczka, zostawiałam troszkę jedzenia na widelcu, nie zapominając o rozmazaniu sosu po talerzu! Nie wiem dlaczego cieszyłam, gdy mogłam piłeczkę od ping-ponga schować w obojczyku. W lustrze widziałam niezłą laskę. Oburzyłam się pewnego razu, gdy chłopak – który mi się bardzo podobał – z niesmakiem zapytał czy jestem na coś chora. No co jest? – pomyślałam – nienormalny czy ślepy ?! 

Straciłam miesiączkę i musiałam dostawać najpierw zastrzyki a potem tabletki hormonalne. Przez głupotę zaburzyłam całą gospodarkę hormonalną – ku mojej rozpaczy przestały mi rosnąć…, no „to i owo” ;-( Miałam wówczas 17 lat. Nie wiedziałam jak się zabrać za racjonalne żywienie i jak prawidłowo ćwiczyć. Na szczęście wyszłam z tego. Do dziś zastanawiam się jakim cudem mama na siłę zaciągnęła zbuntowaną nastolatkę do lekarza…

Na pamiątkę tamtych czasów zostały mi dwa zdjęcia. Wyciągnięte z piwnicy w ostatniej chwili – już zostały naruszone przez pleśń, więc przepraszam za jakość

SONY DSC

Apel do młodych dziewczyn 

proszę, pamiętajcie: nie popełnijcie błędu i nie obrażajcie się na jedzenie ani na swoje ciało, ponieważ to najgorsze rozwiązanie. Jeśli nie chcecie rozmawiać z rodzicami lepiej skorzystać z fachowej pomocy, a nie eksperymentować na własną rękę lub słuchać koleżanek…

 

PRZYCZYNA

Powinnam dodać jedną kluczową rzecz. Nigdy nie miałam rażącej nadwagi czy problemu z otyłością. Ot, zwykłe wahania wagi, z którymi pewnie wiele dziewczyn ma kłopot. Chciałam poprawić proporcje ciała, jeść bezkarnie ulubione smakołyki i zarazem bez skrępowania opalać się na plaży. Często mnie pytano: po co Ci kolejna dieta, po co się męczysz, na co te wszystkie ćwiczenia? Przecież nie jesteś gruba?! Sama nie wiem dlaczego obraziłam się wtedy na jedzenie… Pamiętam jedynie, że zaczęłam bezmyślnie eksperymentować po przeprowadzce do większego miasta, po zmianie szkoły i otoczenia. Może powodem był czynnik psychologiczny i radzenie sobie ze stresem…

SONY DSC

Ostatnia dygresja:

Na powyższym zdjęciu mam ok. 5 lat. Bobasek karmiony piersią czy dziecko dwuletnie ma prawo być małym „pączusiem”, ale jak zaczyna żwawo samo się poruszać, sylwetka chyba powinna się już pomału „wyciągać”. Być może w badaniach genetycznych wyszedłby mi aktywny gen otyłości. Na ilość komórek tłuszczowych pracujemy do 3 roku życia, potem żółte kulki jedynie pęcznieją i rosną. Niestety z wiekiem ludzki metabolizm spowalnia i zgubienie zbędnych kilogramów staje się jeszcze trudniejsze. Dlatego tak ważne jest racjonalne odżywianie dzieci i nie przekarmianie ich. Temat jest na tyle złożony, że nadaje się na cały osobny cykl postów… 

Są osoby, które mogą bezkarnie jeść co chcą, ale niestety do nich nie należę. Pewnie warto byłoby ustalić indywidualny profil genetyczny, jednak wykonanie geno-diety wiążę się z dużymi kosztami (1.500 zł – 3.500 zł).

 Jaka jest zatem recepta na atrakcyjny, zdrowy wygląd? 

 W końcu zrozumiałam, że jedynym rozwiązaniem jest wprowadzenie na stałe zmiany stylu życia. Trzeba dojrzeć do zmian, wdrożyć na stałe racjonalne żywienie oraz wybrać najlepszy dla siebie trening. Potrzebny dobry plan oraz fachowe porady! Pewnie dalej błądziłabym po omacku, gdybym nie spotkała na swojej drodze pewnego trenera osobistego… 🙂

Jeśli choć trochę Was zainteresowałam, zapraszam na część II – o ćwiczeniach.

Pozdrawiam ciepło, Aki

omentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Blogi miejskie porady-kulinarne genis.pl

Kategorie wpisów

Archiwum artykułów