Dezodorant We Love The Planet - Hantle na talerzu
Blog o treningu ciała, twarzy, diecie, naturalnych lekach i kosmetykach, tworzony przez parę trenerów

Dezodorant We Love The Planet

Od wielu miesięcy szukam idealnego ekologicznego dezodorantu, który byłby łaskawy dla środowiska i jednocześnie skuteczny w działaniu. Niedawno znalazłam w internecie dużą drogerię ekologiczną, prowadzoną przez grupę ekologów, Better Land. Tam trafiłam na  dezodorant w kremie firmy We Love The Planet. Z czystym sumieniem Wam polecam.

Jako trenerka prowadzę aktywny styl życia i aspekt świeżości jest dla mnie ważny. Dużym wyzwaniem było znalezienie skutecznego  dezodorantu/antyperspirantu. Testowałam kilka produktów, ale zawsze miałam zastrzeżenia do działania lub ceny. Dezodorant naturalny w kremie We Love The Planet – klik, bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.

Skład 10/10

Skład dezodorantu jest wyśmienity. 100% naturalny, bez aluminium i substancji syntetycznych. Posiada certyfikację NC (tylko naturalne składniki)

*ekologiczny olej kokosowy , posiada certyfikat EcoControl (nawilża, chłodzi)

*kwas kaprylowy (nawilża, odbudowuje skórę, redukuje pocenie się)

*soda oczyszczona (oczyszcza, usuwa nadmiar oleju i tłuszczu)

*wosk pszczeli (nadaje konsystencję, odparowuje wilgoć, chłodzi skórę)

*olej z kwiatów dziurawca (koi, łagodzi skórę, działa przeciwzapalnie i antybakteryjnie)

* skrobia kukurydziana (wysoka chłonność redukuje pot)

Opakowanie i wygląd 9/10

Wygląd dezodorantu jest nietypowy. Okrągłe poręczne pudełko, które mieści się w dłoni.  W środku znajduje się 48 g produktu, którego konsystencja przypomina trochę pastę do butów. Masa jest kremowa, choć można wyczuć pod palcami drobinki (sody ?). Na początku uczucie jest dość dziwne. Mimo tego rozprowadza się bez trudu i szybko się wchłania. Trochę drobinek zostaje. Samo otwieranie pudełka jest łatwe, nawet dla mojej nastoletniej córki z paznokciami dłuższymi od moich 🙂

Holenderski producent zapewnia, że opakowania są przyjazne środowisku. W tym przypadku mamy do czynienia ze stalowym pudełkiem wielokrotnego użytku lub które można poddać recyklingowi. Na pewno  go nie wyrzucę i do czegoś wykorzystam, np. do domowych kosmetyków.

Działanie 10/10

Dezodorant We Love The Planet na mnie działa rewelacyjnie. Wystarczy niewielka ilość kremu. Każdy powinien indywidualnie dobrać swoją dawkę. Preparat nakładamy czystymi palcami na umytą skórę pod pachami. Najlepiej wydepilowaną. Wcieramy i gotowe. Nie brudzi ubrań (nawet czarnych), nie zostawia tłustych śladów. Dezodorant nie jest blokerem, nie blokuje porów, ale działa antybakteryjnie. Bluzka lub skóra bywa czasami lekko wilgotna, ale do tego można się przyzwyczaić. Najważniejsze że ciało nie wydziela brzydkiego zapachu. Nawet po intensywnym treningu w bluzce ze sztucznego materiału. Skuteczność działania przetestowała również na sobie moja dorastająca córka. Była bardzo zdziwiona, że po lekcjach w-fu jest jej przyjemnie i świeżo 🙂

Zapach 7/10

Testowałam zapach Forever Fresh (owoce cytrusowe i zioła) i szczerze mówiąc następnym razem wybiorę inny. Zapach nie jest ciężki, ani mocno wyczuwalny, w końcu to nie są perfumy. Jednak wolę inne nuty, bardziej świeże i zimne, te są dla mnie za mdłe. Na szczęście do wyboru jest jeszcze 5 innych zapachów: lawenda, mięta i rozmaryn, olejek z hiszpańskiej mandarynki, olejek różany z miodem oraz sensitive.

Wydajność 10/10

Myślę, że 48 g produktu wystarczy na 2-3 miesiące codziennego stosowania. Zużycie widoczne na zdjęciu obejmuje 1 tydzień. Nie trzeba „dokładać” dezodorantu w ciągu dnia, chyba że po myciu ciała.

 

Cena 9/10

Cena 47,99 za 1 opakowanie (48 g) może się wydawać wygórowana, ale biorąc pod uwagę cenny skład oraz wydajność wychodzi 16 zł za 1 m-c. Osobiście jestem skłonna ponieść takie koszty za naturalny i skuteczny produkt.

Kilka słów o drogerii Better Land

Ekologicznymi kosmetykami interesuję się od wielu lat. Staram się minimalizować obecność chemii w domu i życiu mojej rodziny. Do pralki i zmywarki stosuję specjalne ekologiczne preparaty, w domu rozpylam naturalne olejki eteryczne zamiast chemicznych trucizn, do mycia ciała i włosów również stosuję preparaty bio. Nawet nieczystości po psie znikają w biodegradowalnych woreczkach. Jeśli tylko mogę, do sprzątania stosuję sodę i ocet, ale niestety nie zawsze udaje się bazować tylko na tych prostych składnikach. Wtedy warto odwiedzić sprawdzone miejsce i kupować mądrze. Wielokrotnie spotkałam się z produktami pseudo-ekologicznymi. Wystarczy że opakowanie jest eko i już cały preparat dumnie nosi taką nazwę. Trzeba być uważnym, czytać składy, aby nie dać się nabrać. Ekologiczne artykuły nie należą do tanich, dlatego jeśli mam płacić, to za wysoką jakość.

Kiedy przypadkiem trafiłam na stronę www.drogeria-ekologiczna.pl, czyli Beterr Land, okazało się, że obecnie jest jedną z największych drogerii w kraju. Prowadzona przez grupę ekologów, którzy łączą pasję z biznesem. Zanim włączą produkt do oferty sami go testują. Namawiają dostawców do zmiany nawyków na rzecz „zero waste”, czyli brak marnowania. Realnie zmieniają kwestię opakowań, które są z odzysku. Co więcej jako pierwsi wprowadzili opcję „zero waste” w koszyku. Każdy świadomy konsument to doceni.

To nie tylko sklep i hurtownia, ale cała filozofia. Drogeria wspiera wiele projektów ekologicznych, stowarzyszenia, osoby prywatne oraz inicjuje różne akcje np. odbieranie opakowań na swój koszt. Oferta sklepu jest bardzo bogata i każdy znajdzie coś dla siebie. Realizacja zamówień przebiega sprawnie i szybko, a co najważniejsze każde zamówienie jest monitorowane, ubezpieczone i przed wysyłką dwukrotnie sprawdzane pod kątem daty ważności i jakości.

Dzięki takim miejscom, jak Better Land mogę kupić w jednym miejscu wszystko to, czego potrzebuję. Z czystym sumieniem polecam i zachęcam do udostępniania takich miejsc!

 

 

 

 

omentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Blogi miejskie porady-kulinarne genis.pl

Kategorie wpisów

Archiwum artykułów